W wyborach samorządowych od lat powtarza się ten sam mechanizm. Mieszkańcy deklarują, że chcą ludzi kompetentnych, odważnych i przygotowanych do działania, ale gdy przychodzi dzień głosowania, bardzo często zwycięża nie doświadczenie, wiedza czy umiejętność pracy na rzecz wspólnoty, lecz zwykła ludzka sympatia. Ktoś jest miły, ktoś jest znany, ktoś potrafi się uśmiechnąć, przywitać, zagadać pod sklepem albo poklepać po ramieniu podczas lokalnego festynu – i to już dla wielu staje się wystarczającym argumentem, by powierzyć mu mandat radnego.
Niektórym wydawało się pewnie, że lokalne medium to rzecz na chwilę. Że trochę popisze, trochę pokaże, trochę zamiesza i zniknie, jak wiele podobnych inicjatyw, które pojawiają się głośno, a potem cicho osuwają się w niebyt. A jednak Dziennik Policki ma już ponad 17 lat. Siedemnaście. W świecie mediów, zwłaszcza lokalnych, to nie jest epizod. To nie jest przypadek. To jest wynik pracy, charakteru, konsekwencji i czegoś jeszcze – wiary, że uczciwe dziennikarstwo nadal ma sens.
Czytaj więcej: Im dłużej trwa rzetelność, tym bardziej przeszkadza