Menu
reklama:
reklama:
reklama:

Wawrzyńczyk: „Nigdy bym nie pomyślała, że będę miała szansę otrzeć się o ekstraklasę”

  • Gracjan Broda

Z Agatą Wawrzyńczyk (Oleksy), byłą zawodniczką PSPS Chemik Police, a obecnie przyjmującą ŁKS Commercecon Łódź o finałowych spotkaniach z Chemikiem Police rozmawiał Gracjan Broda.

Nie udało się Wam sięgnąć po Mistrzostwo Polski, ale radość ze srebrnego medalu jest chyba i tak ogromna?

– Oczywiście, że radość jest ogromna i długo uśmiech z twarzy schodzić nie będzie jeszcze długo. Dla nas to srebro jest na wagę złota. To najlepsza nagroda za całoroczną pracę.

Po pierwszej porażce w pierwszym spotkaniu finałowym w Policach, wielu kibiców w całej Polsce mówiło, że ŁKS Łódź nie zasługuje na grę w wielkim finale. W mojej ocenie Wasz słaby występ był pokłosiem ciężkiego spotkania, jakie rozegrałyście w walce o finał z Developresem Rzeszów? A jakie jest Twoje zdanie na temat tego meczu?

– Mecz z Developresem rzeczywiście kosztował nas sporo energii, ale nie sądziłyśmy, że pochłonął jej aż tyle, że zabraknie nam jej w meczu finałowym. Każdy zdaje sobie sprawę, że mecze finałowe powinny stać na wysokim poziomie, ale w tamtym dniu niestety nie byłyśmy w stanie pokazać niczego więcej.

Zupełnie inne spotkanie obejrzeli kibice w łódzkiej Atlas Arenie, gdzie praktycznie do samego końca meczu walczyłyście o korzystny dla siebie rezultat i przedłużenie rywalizacji o Mistrzostwo.

– Bardzo zależało nam na rehabilitacji za poprzedni mecz. Miałyśmy trochę więcej czasu na regenerację i oczyszczenie głowy, po tym co się stało w Policach. Lubimy grać u siebie, wśród naszych fantastycznych kibiców, dla których tworzymy to widowisko. Dzięki nim i ich nieustającemu dopingowi udało nam z podniesiona głową zejść z boiska pomimo porażki.

Dla kibiców w Policach nie jesteś anonimową zawodniczką, bowiem reprezentowałaś barwy Polickiego Stowarzyszenia Piłki Siatkowej Chemik Police, walcząc wówczas o awans do I ligi. Jak wspominasz tamten czas?

– Police oczywiście wspominam bardzo przyjemnie. To dzięki grze w PSPS zrobiłam duży krok do tego, by być tu gdzie jestem. Wcześniej grałam na pozycji środkowej, co przy moim wzroście wydaje się bardzo zabawne, zważywszy na to, że nawet grając teraz na przyjęciu, nie wszyscy dają wiarę, że to prawda. Wspominam grę na środku, ponieważ to trener Zdzisław Gogol zrobił ze mnie przyjmującą, mówiąc, że jeżeli mam grać kiedyś w wyższej lidze, to tylko jaka przyjmująca będzie to możliwe. Tak więc zawsze będę to miło wspominać.

Kiedy przegrałyście turniej finałowy o awans do I ligi, zapewne nie przypuszczałaś, że będziesz nie tylko występować na parkietach ekstraklasy, ale będziesz miała również okazję do tego, aby wystąpić w wielkim finale Ligi Siatkówki Kobiet?

– Nigdy bym nie pomyślała, że będę miała szansę otrzeć się o ekstraklasę, a co dopiero mieć takie wyniki. Oj życie bywa zaskakujące i wiem, że ciężka praca popłaca. Choć pewne rzeczy wydają nam się nieosiągalne, to naprawdę nie bójmy się marzyć i dążyć do celu.

Czy Chemik Police był dla Ciebie jakąś dodatkową motywacją w walce o Mistrzostwo Polski, czy nie miało znaczenia, jaka drużyna będzie po drugiej stronie siatki?

– Tak naprawdę nie miało to znaczenia. Dla mnie osobiście najistotniejsze było to, że nam udało się wystąpić w wielkim finale. A przeciwnik? Czy Chemik, czy ktokolwiek inny to już sprawa drugorzędna.

Czego można Ci życzyć w kolejnym sezonie?

– Na pewno zdrowia, bo bez niego ani rusz. A czy czegoś jeszcze? Może kolejnego finału Ligi Siatkówki Kobiet (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.

Autor: Redakcja, Foto: Gracjan Broda



Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Regionalny Portal Informacyjny

Adres redakcji: ul. Piaskowa 102/4, 72-010 Police

Nr rejestru: 909


tel. 796 142 364

kontakt z redakcją