reklama:


Potwierdzone przypadki #koronawirusa w Polsce: 89 962 | Zgonów: 2 483 | Wyzdrowiało: 68 955


Potwierdzone przypadki #koronawirusa w Zachodniopomorskiem: 1 738 | Zgonów: 32

Potwierdzone przypadki #koronawirusa w powiecie polickim: 58 | Zgonów: 0

Data aktualizacji: 29 września 2020 roku, godzina: 11.10 | Kliknij i przeczytaj najnowsze dane


Świt bezradny w Stężycy! Zabójcza skuteczność gospodarzy

W niedzielę punktualnie o godzinie 15.00 rozpoczęło się spotkanie na szczycie 3. ligi, w którym Radunia Stężyca podejmowała Świt Szczecin. Niestety podopieczni Andrzeja Tychowskiego wyprawy do Stężycy miło wspominać nie będą, bowiem do Szczecina wrócą z bagażem pięciu straconych bramek.

Gospodarze na prowadzenie wyszli już w piątej minucie spotkania, a na listę strzelców wpisał się Jakub Letniowski, który przed tygodniem był autorem zwycięskiej bramki w starciu z Gwardią Koszalin. Tym razem płaskim strzałem po ziemi nie dał najmniejszych szans Matłoce.

Kolejne minuty, to zdecydowana przewaga gospodarzy, którzy bez większych problemów przedostawali się w okolicę pola karnego bramki strzeżonej przez Przemysława Matłokę. W 13 minucie spotkania w okolicy pola karnego gospodarzy faulowany był Szymon Kapelusz. Piłka uderzona przez Ładziaka bezpośrednio z rzutu wolnego na bramkę, nie zdołała jednak zaskoczyć Macieja Woźniaka, który nie miał większych problemów ze skuteczną interwencją.

W kolejnych minutach meczu piłkarze ze Stężycy oddali nieco więcej pola gry gościom, próbując grać wysokim pressingiem na połowie rywala. W 23 minucie spotkania groźną sytuację do strzelenia bramki stworzyli sobie goście. Z lewej strony boiska Wojtasiak dośrodkował piłkę w pole karne, z którą minął się Kapelusz. Napastnik z północnego Szczecina pokazywał jeszcze sędziemu, że był w tej sytuacji faulowany. Sześć minut później z narożnika pola karnego na bramkę gospodarzy próbował uderzać Filipowicz, jednak jego strzał został zablokowany przez jednego z defensorów Raduni.

W 32 minucie spotkania powinno być 1:1. Podopieczni Andrzeja Tychowskiego nie wykorzystali dogodnej sytuacji w polu karnym. Co się odwlecze to nie uciecze i minutę później było już 1:1 za sprawą Adama Nagórskiego, który otrzymał piłkę w polu karnym, obrócił się z nią i umieścił obok interweniującego Woźniaka. Cztery minuty później w indywidualnej akcji pokazał się Filipowicz, który zdołał wywalczyć rzut rożny. Większego zagrożenia bramki Woźniaka to jednak nie przyniosło.

W 40 minucie po rzucie rożnym doskonałą sytuację mieli gospodarzy, na szczęście dla Świtowców refleksem popisał się Matłoka i tym samym uchronił gości od straty drugiej bramki w dzisiejszym spotkaniu. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania kolejny rzut wolny z okolicy linii pola karnego mieli goście. Aż żal, że w pierwszym składzie zabrakło Shumy Nagamatsu, który popisał się fenomenalnym uderzeniem z wolnego w pierwszym spotkaniu z Górnikiem Konin rozgrywanym przed tygodnie w Skolwinie. Uderzenie Nagórskiego nie sprawiło żadnych kłopotów gospodarzom. Po chwili arbiter zakończył pierwsze 45 minut spotkania.

Na drugie 45 minut nie wyszedł już Krzysztof Filipowicz, którego zastąpił Shuma Nagamatsu. Drugą część spotkania z większym animuszem rozpoczęli podopieczni Andrzeja Tychowskiego, którzy od początku próbowali przejąć inicjatywę. W 50 minucie po rzucie rożnym gospodarze ponownie jednak wyszli na prowadzenie w dzisiejszym spotkaniu. Defensorzy Świtu nie upilnowali w polu karnym Retlewskiego, a ten precyzyjnym strzałem głową pokonał Matłokę.

Do 67 minuty spotkania gra była bardzo wyrównana. Niestety po raz kolejny piłkarze Świtu stracili bramkę po stałym fragmencie gry. Kolejne dośrodkowanie z rzutu rożnego i tym razem wynik spotkania na 3:1 podwyższył Retlewski, który tym samym po raz drugi dzisiaj wpisał się na listę strzelców. Trzy minuty później było już 4:1 dla gospodarzy. Tym razem Przemysława Matłokę pokonał Cempa.

W 77 minucie było już 5:1. Trzecią bramkę w dzisiejszym spotkaniu dla swojej drużyny strzelił Retlewski. Nie takiego obrotu sprawy spodziewali się zapewne kibice z północnego Szczecina. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i podopieczni Andrzeja Tychowskiego dzisiejszego spotkania do udanych zaliczyć z pewnością nie mogą.

Radunia Stężyca - Świt Szczecin 5:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Letniowski (5’), 2:1 Retlewski (50’), 3:1 Retlewski (67’), 4:1 Cempa (70’), 5:1 Retlewski (77’) – 1:1 Nagórski (33’)

Autor: Gracjan Broda, Foto: Gracjan Broda