Menu
reklama:
reklama:

„Książka o czytaniu” Justyna Sobolewska

  • Gracjan Broda

Justyna Sobolewska, autorka wspaniałej książki o książkach, czytaniu i czytelnikach, rozpoczyna swoją opowieść na temat fascynacji słowem drukowanym następującym zdaniem:

„Wszyscy jesteśmy czytelnikami” 1)

Zważywszy na fakt, że ponad połowa Polaków nie czyta wcale, nawet artykułów w gazecie, a do tego z dumą niemalże się do tego przyznaje, jest to zdanie wskazujące na wielki optymizm i idealizm autorki. Zresztą trudno się dziwić, albowiem Justyna Sobolewska jest osobą tak oczytaną i traktującą książki w sposób wyjątkowo osobisty, że niemożliwym pewnie się jej wydaje, że ktoś może nie być czytelnikiem, czyli kimś, kto nie tylko czasami przeczyta jakąś książkę ,ale dla kogo ta książka jest przedmiotem codziennego użytku.

Książka o czytaniu jest dla nas, czyli tych wciąż jeszcze czytających, kupujących i świadomie albo nieświadomie gromadzących książki, mimo tego, że często narażamy się w ten sposób na pobłażliwe komentarze i niby dowcipne pytania odwiedzających nasze domy przedstawicieli większości nieczytelników. Po co ci tyle tych książek? Wszystkie je pani przeczytała? A jak tam na tych półkach posprzątać pod tymi wszystkimi książkami? Nie boisz się bakterii w tych starych rupieciach?

Mimo że już się przyzwyczaiłam do tego rodzaju dowcipnych pytań, to jednak prawie się obraziłam, kiedy bliskiej dość osobie pokazałam niezwykle dla mnie cenną rzecz, z której jestem dumna i po którą wybrałam się osobiście do poznańskiego antykwariatu, a mianowicie Krzyżacy Sienkiewicza, uwaga!, z 1902 roku i usłyszałam tylko: Jezu, ale to musi śmierdzieć!

Wszyscy ci, dla których literatura to codzienność, wiedzą, że czytanie to nie tylko momenty z książką i kawą, przeżycia intelektualne i emocje, ale wszystko to, co wiąże się na przykład z ich zdobywaniem, czyli: wyszukiwanie nowości w księgarniach, czytanie opisów, recenzji, kopanie w antykwariatach (ja najbardziej lubię te w suterenach za niepowtarzalny zapach stęchlizny piwnicznej, którą długo jeszcze pachnie książka). O tym, jakie skarby można znaleźć w książkach z antykwariatu pisze Sobolewska – bilety sprzed lat, tajemnicze widokówki, zakładki, piękne dedykacje.

Ja na ten przykład w starej Annie Kareninie znalazłam zdjęcie kobiety z lat siedemdziesiątych może. Oprawiłam w małą ramkę i stoi teraz na półce z książkami obok innych ważnych dla mnie drobiazgów. Lubię się przed nim czasem zatrzymać, popatrzeć i zastanowić nad życiem tej nieznajomej, ładnej dziewczyny. Nieodmiennie zadaję sobie pytania: kim była, czy jeszcze żyje, dlaczego jej Anna Karenina znalazła się w antykwariacie, czy była szczęśliwa, czy raczej rzeczywistość ją przerażała, dlaczego i kiedy to zdjęcie trafiło między strony powieści? Gdzieś kiedyś istniała, a teraz jej zdjęcie stoi u innej, zupełnie obcej kobiety.

Ukraińskiego kochanka Stanisława Srokowskiego kupiłam z powodu pięknej osobistej dedykacji w języku rosyjskim.

Ponieważ osobiście należę do kategorii czytelników, dla których książka jest wyjątkowym przedmiotem, więc na jej kartach często prowadzę dialog z samą sobą albo z pisarzem, albo z ewentualnym następnym czytelnikiem (zwłaszcza kiedy wiem, kto konkretnie zaraz po mnie będzie czytał tę pozycję), a to oznacza, że im lepsza książka, tym po przeczytaniu bardziej kolorowa i popisana. Nie dotyczy to oczywiście książek nie moich, czy to bibliotecznych czy należących do znajomych.

W wyłącznie swoich więc egzemplarzach zaznaczam ważne dla mnie cytaty (a czasami te dla mnie obecnie niezrozumiałe) pisakami, zakreślaczami, czy tym, co akurat jest pod ręką, rysuję wykrzykniki, znaki zapytania, dopisuję komentarze, odkładam książki grzbietem do góry, zaginam rogi, czytam przy jedzeniu( ten motyw również się pojawia na kartach lektury), w wannie i w kiblu. Czytaniu w toalecie poświęcony jest osobny rozdział, podobno w tym miejscu czyta się inne rzeczy niż poza nim. Mój polonista na ten przykład uważał, że do ubikacji z Dostojewskim to po prostu nie wypada iść.

Ale wracając do różnych nawyków czytelniczych, moim ulubionym chyba rozdziałem Książki o czytaniu jest ten właśnie, który dotyczy nie zawsze akceptowalnych przez otoczenie zachowań , bo jak to tak książek nie szanować.
A przecież szacunek do książek nie polega na uznaniu ich nietykalności.

Sobolewska przytacza świetną sytuację związaną z takim zachowaniem i błyskotliwą odpowiedź daną komuś oburzonemu niszczeniem książek.

Zygmunt Bauman przyznał się w „Gazecie Wyborczej”, że lubi podkreślać w książkach istotne fragmenty i zaginać rogi, żeby wiedzieć, jak do tego trafić.
„- Pan niszczy książki?! – zakrzyknął dziennikarz. – Przeciwnie, ja je personalizuję”
2)

O czym jeszcze pisze autorka? O czytaniu na wakacjach i w podróży, o sposobach układania książek na półkach, o tym, co najczęściej czyta się w więzieniach, o pierwszych zdaniach wybitnych powieści, spotkaniach autorskich a także o książkach nieprzeczytanych. No i oczywiście o tym, czy można łączyć księgozbiory w przypadku wspólnego zamieszkania z sobą partnerów, a jeżeli tak, to w jaki sposób i co zrobić w sytuacji rozwodu. Gorącym przeciwnikiem jestem łączenia księgozbiorów, nigdy się to dobrze nie kończy, bo ta książka jest moja a ty pożyczyłeś ją temu bucowi, a on nigdy książek nie oddaje, a do tego teraz jest mi potrzebna. A jak przychodzi się rozstać i wyprowadzić to już kaplica.

Justyna Sobolewska przywołuje również nazwiska ludzi pióra, którzy tak jak ona pisali o czytaniu, podaje nazwy blogów czytelniczych i tytuły filmów dokumentalnych (Wizyta Marcela Łozińskiego). Wywołuje refleksje i wspomnienia związane z procesem czytania, z ulubionymi utworami i momentami w życiu, w których pojawiały się ukochane książki. Dla mnie to książka bardzo ważna, przeczytałam ją raz w całości, a teraz wracam stale do ulubionych fragmentów, oczywiście zaznaczonych kolorowymi pisakami.

Bibliografia:

1) Sobolewska J., Książka o czytaniu, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016, strona 9

2) Sobolewska J., Książka o czytaniu, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016, strona 62

Autor: Monika Golańska

Regionalny Portal Informacyjny

Adres redakcji: ul. Piaskowa 102/4, 72-010 Police

Nr rejestru: 909


tel. 796 142 364

kontakt z redakcją